Za dużo dobrego czyli złoto szkodzi
O tym, jak Hiszpanie poszli w ślady króla Midasa i zamieniając wszystko na złoto doprowadzili do krachu swojej gospodarki.
Tylko trzech marynarzy i dwóch niewolników przeżyło zatonięcie galeonu Nuestra Señora de Atocha. Razem ze statkiem na dno poszło także hiszpańskie imperium Habsburgów. Atocha wiozła złoto, za które król Filip IV chciał wystawić armie potrzebne do walki w czasie Wojny Trzydziestoletniej.
Złoto przychodzi, złoto wychodzi
Oczywiście imperia nie padają tak szybko, jak statki toną. To hiszpańskie swój największy zasięg terytorialny miało jeszcze przed sobą. A jednak nasiona upadku zostały zasiane dużo wcześniej. Jednymi z tych, które miały dać najbardziej destrukcyjny plon były te związane z uzależnieniem od dostaw złota z hiszpańskich kolonii.
Być może najbardziej obrazowym wyjaśnieniem tego, co się stało będą losy pieniędzy (wprawdzie srebrnych), które do Hiszpanii trafiały z Ameryki Płd. Spośród 11 mln peso, które przypłynęły do tego kraju w jednym tylko roku 1590, 2 mln zostały wydane na import z Francji, 6 mln – z Włoch. Kolejne 1,5 mln poszło do Azji, a milion – do Turcji. W samej Hiszpanii zostało więc niewiele.
Co gorsza, chociaż dochody korony wynosiły około 14 mln peso pod koniec XVI wieku, długi narastały. W 1665 roku było ich w sumie 300 mln peso – dwadzieścia jeden razy więcej niż wynosiły przychody państwa.
Tani pieniądz czyli inflacja
Zapewne habsburscy władcy Hiszpanii byli zaskoczeni tym, co się działo w ich kraju, gdy galeony zaczęły przywozić tony kruszcu. W końcu co złego może się stać, gdy ma się tak dużo pieniędzy?
W tym właśnie cały problem. Zarówno hiszpańskie władze jak i najbogatsi ludzie w kraju nie musieli robić nic, żeby cieszyć się bogactwem. Stały dopływ pieniądza z kolonii wystarczył, żeby zapewnić im wygodne życie. A ponieważ zbytki kupowali za granicą, mniej zamożni nie mięli możliwości uszczknięcia czegoś z tego bogactwa.
Hiszpańskie rolnictwo, przestarzałe, produkowało stosunkowo niewiele jedzenia. Wyjście z plag wcześniejszych stuleci spowodowało przyrost ludności. Co z kolei, w połączeniu z napływem pustego pieniądza z Ameryki, przełożyło się na inflację. Ocenia sie, że w XVI stuleciu ceny dóbr w Hiszpanii zwiększyły się czterokrotnie. Zjawisko to zostało potem nazwane rewolucją cenową.
Historia nader pouczająca
W telegraficznym skrócie można podsumować te wydarzenia tak: za mała grupa ludzi miała za dużo pieniędzy, które wydawała na zbyt małą liczbę produktów.
Z dzisiejszej perspektywy historia Hiszpanii i jej złota jest pouczająca. Gospodarka tego kraju utknęła w zacofaniu na kolejne stulecia. Aż do XX wieku na Półwyspie Iberyjskim niewiele produkowano. Jednocześnie jednak elity żyły wciąż na bardzo wysokim poziomie. W konsekwencji kraj stracił swoją mocarstwową pozycję, a w późniejszym czasie targany był rewolucjami i wojnami domowymi.
Z drugiej strony hiszpańskie złoto przyczyniło się do rozwoju nowoczesnego kapitalizmu. To w hiszpańskich Niderlandach, w Antwerpii, działały ówczesne największe rynki finansowe. Złoto napływające z kolonii stymulowało transakcje, innowacje finansowe i tym podobne. Korzystali na tym przede wszystkim Anglicy, którzy nie posiadając dostępu do taniego złota, musieli ściągnąć je do kraju w inny sposób. Ale to już zupełnie inna historia.
Więcej ciekawych informacji dotyczących złota i jego inwestowania na stronie Mennicy Staropolskiej
0 Comments
Brak komentarzy!
You can be first to comment this post!